poniedziałek, 3 września 2007

Poniedziałek... Szkoła...


Wakacje minęły. Dziś już musiałam wstać o 8. rano i udać się na rozpoczęcie roku szkolnego do mojego gimnazjum. Ostatnia klasa, testy... i... liceum. Mam nadzieję, że Zamość i to na akademickiej. No cóż. Trzeba było dziś zapisać plan lekcji na cały tydzień. Wróciła nauka... Jeszcze mi zostało tylko z 9 czy 10 lat nauki... jam miło... Ale poradzimy sobie ze wszystkim, pomalutku.


Jeszcze się chyba nie pochwaliłam, ale od tego roku szkolnego wkroczyłam do szkolnej gazety. Już dziś w moje ręce wpadły materiały do opracowania.

Żeby mi się chciało uczyć, tak jak mi się nie chce...

Pozdrawiam cieplutko mojego kochanego chłopaka Kamilka i wszystkich wierzących w moją skromną osobę :-).

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

wiedziałam,że jak zwykle o mnie ani słowa;p to było normalnie wiadome;p nawet głupiego 'pozdro':( mam focha:(

Karina pisze...

A ja myślałam, że we mnie wierzysz... No cóż.

Anonimowy pisze...

10 lat albo i wiecej... Ja jestem chodzacym przykladem rozciagania edukacji w nieskonczonosc. A tak szczerze powiedziec to czlowiek uczy sie cale zycie i glupi umiera :D
Tym pocieszajacym akcentem zakoncze moj komentarz. ;) Karinka uszy do gory, dasz rade, a lepiej jest chodzic do szkoly niz do pracy :D Glowny argument to: masz dluzsze wakacje:) Buziaki pa.