sobota, 20 października 2007

Dzień NIE jak co dzień!

Dziś mamy sobotę. Jak sama nazwa wskazuje - siedzimy w domu i sprzątamy, ewentualnie się wieczorem gdzieś wyskakuje. A ja? Byłam w SZKOLE. Tak, w szkole. Nie pomylilam się. Odrabialiśmy 2. listopada. To chyba jasne, że z własnej woli nie pogoniłam na jakieś zajęcia dodatkowe.

Miałam na szczęście mieć tylko pięć lekcji:
1. j. polski - to sobie troche pogadałam o "Antygonie";
2. matematyka - rozwiązywałam jakieś zadania testowe i jakoś dobrze wychodziło, aż dziwne;
3. historia - ... przesiedziana w dwie klasy, w jednej sali z wychowawczynią;
4. j. angielski - czytaliśmy na ocenę dialogi i się uczyliśmy;
5. j. rosyjski - [z przyczyn zdrowotnych - zle samopoczucie, dreszcze i braku możliwości normalego funkcjonowania - zwolniłam się].

Przyszłam sobie do domu, daleko w końcu nie mam, i pod kołdre. Jakieś leki wziełam i o 14. było już jako tako.

A teraz? Ide sobie pod koldre. Biore książki i będę się uczyć. Powinnam Już to oo 2 godzin robić.


Pozdrawiam.

wtorek, 16 października 2007

Gorzka wódka, gorzka wódka...


Nawet niedawno, gdyż zaledwie 10 dni temu wstecz byłam na weselu. A dokładniej: poszłam na ślub i przyjęcie weselne wraz z chłopakiem. Trzeba było jakoś się zebrać, aby zdążyć na godzinę 17:00 pięknego dnia 6.10.2007 do kościoła w Michalowie na ślub. Z włosami niby coś zrobione, sukienka, buty, prezent i z domu. Jedziemy już sobie, a tam... Przy kościółku sesja fotograficzna. Potem msza.

Oczywiście usłyszeliśmy słowa:

Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.

Aż miło było posłuchać :-).

Potem jazda autobusem na stojąco, a ja raz w jedną, raz w drugą stronę. W domu weselnym, w Łapiguzie za Zamościem, zajęliśmy miejsca blisko Pary Młodej. Jakieś jedzonko i trochę na parkiet. I tak do ok. 5:20. Siedzenie, tańczenie, a w międzyczasie oczepiny i torcik :-). Na drugi dzień poprawiny. Każdy taki zmęczony. Po narzeczonym moim nie było widać, ale po mnie owszem :-). Ponoć w drodze powrotnej do Szczebrzeszyna koło 21. przysypiałam, ale ja nie pamiętam... Kamilka się pytałam. Oczywiście mnie się podobało na weselu, dziękuję mojej osobie towarzyszącej, która mimo tej dwu dniowej nazwy towarzyszy mi w każdej sekundzie mojego życia :-*.

piątek, 12 października 2007

Z lirycznym akcentem

Pod wpłynem ściśle niesprecyzowanego natchnienia, doszłam do wniosku, iż jeszcze nie próbowałam szczęścia w postach lirycznych. Oto jeden z wierszy, którch nie radzę szukać w internecie, bo próba podjęcia tego działania będzie zgubna.

"Szczęście w nieszczęściu"

Szczęście to wszystko co dobre,
kochane, uczciwe, wiarygodne.
Mym pragnieniem jest
znaleźć szczęście w nieszczęściu.

Radosnych chwil mało,
smutnych tyle, jak na zamówienie,
w szczęściu raduję się,
gdy przychodzi ból - płaczę.

Nieszczęście to wszystko c złe,
obce, dziwne, prawdziwe.
Mym pragnieniem jest
cieszyć się ze smutku.

Autor nieznany.

Czy rzeczywiście radosnych chwil w życiu mamy mało? Myślę, że zależy to już od jednostki. Każdy inaczej odbiera dane radosne wydarzenia - jeden cieszy się bardzo, drugi wogóle. Ten pierwszy, będzie dobrych chwil widział w życiu o wiele więcej niż szary pesymista. Czy nieszczęście to wszystko co złe? Jeśli ktoś umie odnaleźć szczęście w nieszczęściu, to z pewnością nie. Autro wiersza zapewne przelewał chwilowe uczucia na kartkę papieru. Mam takie odczucia. Może dlatrgo, że mam o tym takie skromne tajne pojęcie?

Pozdrowienia dla Kamilka :-* i Gosi :-)!

"Dyslektyk a leń".

Przyszedł kolejny miesiąc życia szkolnego, więc trzeba było naskrobać coś do gazety. Miałam dogodny temat. Kilka wieczorów, czy też kawałki popołudnia i jest - jeden z moich październikowych arykułów.


"Dyslektyk a leń".

Czy wszystkie dzieci i młodzież mająca trudności w pisaniu i czytaniu to dyslektycy? Ostatnio pojawia się coraz więcej podań rodziców ubiegających się o zaświadczenia stwierdzające dysleksję u swoich pociech.

Czym jest dysleksja i dysortografia?
Są to trudności w opanowaniu czytania i pisania. Występują u dzieci o prawidłowym rozwoju umysłowym oraz nieuszkodzonych narządach zmysłu i mowy. Dysleksję wywołują fragmentaryczne zaburzenia rozwoju funkcji motorycznych.

Przyczyny, przez które dziecko może mieć trudności w pisaniu i czytaniu:
1. W I klasie SP jest już wprowadzony język angielski [!], w którego alfabecie są: „v” i „q”.
Dzieciaki nie opanowały polskich literek, a co dopiero mówić o pisaniu wyrazów w obcym języku. Nie dość, że ich znaczenia nie znają, to jeszcze nie wiedzą jak zapisać. Ponadto kiedyś jedną literkę „a” pisało się linijka po linijce przez całą stronę zeszytową A5, a teraz...? Wygląda to trochę inaczej – kilka linijek, dwie, trzy... Właśnie przez zaniedbanie środowiskowe dzieci nie umieją się wysławiać, mają niski zasób słownictwa, trudności z wymową, a czasem nawet nie potrafią wykonać prostej pracy plastycznej.

2. Brak zainteresowania w środowisku domowym. Rodzice nie są właściwymi wzorcami dla swoich pociech i nie interesują się nimi, ani ich rozwojem.

3. Wady wzroku i słuchu.

4. Brak:
a) dojrzałości emocjonalnej do pracy umysłowej i szkoły;
b) motywacji do nauki;
c) umiejętności współdziałania z rówieśnikami.

5. Nie potrafią rozstać się z rodzicami.

Dlaczego liczba procentowa dzieci dyslektycznych w Polsce wciąż wzrasta?
Wiele jest czynników i aspektów, które można rozważyć. Nie zawsze jest to prawdziwa dysleksja, czasem ludzie próbują sobie przez nią ułatwić życie.

Upozorowana dysleksja!
Czasami jest tak, że rodzice składając podania o oświadczenia o dysleksji chcą nadgorliwie pomóc swoim dzieciom. Niestety, krzywdząc je. Jeśli jedyną przyczyną złych wyników w nauce jest lenistwo, to nie wolno zrzucać winy na dysleksję, której w rzeczywistości nie ma! Często dzieci i młodzież zamiast nauki wybierają zabawy. I gdzie tu widać dysleksję? One zapierają się przed pracą umysłową. I wybierają drogę, poprzez pójście na łatwiznę.

Dyslektycy bez papierów!
Dzieci, które rzeczywiście mają dysleksję i ubiegają się o oświadczenia, potrafią ich w ogóle nie otrzymać. Dlaczego tak się dzieje? To nurtujące pytanie, na które trudno znaleźć racjonalną odpowiedź. W naszym środowisku spotykamy takie jednostki, w których pisaniu widać ogrom błędów, a w czytaniu nawet składanie sylab. W skutek tego, bywają gorzej oceniani niż uczniowie leniwi, czy dyslektyczni.

Jakie trudności mają dyslektycy będący w kasach starszych?
Mają problemy z matematyką, geografią, językami obcymi, plastyką, a nawet wychowaniem fizycznym. Często mylą pojęcia wysokości, szerokości i długości, nie potrafią szybko czytać i szybko zrozumieć czytany tekst, np.: z biologii, historii. Przy wystawianiu ocen, nauczyciele muszą stosować większą tolerancję w zakresie nie tylko języka polskiego, ale wszystkich przedmiotów.

Dzieci dyslektyczne i młodzież przeważnie znają zasady ortograficzne, przynajmniej musiały znać, by zdać je w poradni, ale nie potrafią ich zastosować. A typowe lenie nie znają i nie stosują. Dlatego, że nie chce im się nauczyć. Mają ciekawsze zajęcia, chociażby gra w piłkę, czy serwowanie po internecie.

czwartek, 4 października 2007

[Recytator II K. P.]

Jakieś 5 dni temu dostałam od jednej z pań nauczycielek utwór do recytacji. Podobno to jest na ślubowanie pierwszych klas mojego gimnazjum. I co tu dużo mówić oto ów dzieło:

"Są takie dni..."

Są takie dni w życiu człowieka
Kiedy chciałby się schować gdzieś...
Gdziekolwiek byle jak najdalej od tego, co jest
Byle móc się uwolnić od problemów, jakie Go spotykają...

Ale są też piękne dni w życiu człowieka
Są takie, które chciałby by trwały wiecznie...
Bo jest Mu dobrze, przyjemnie,
Bo cieszy się każdą chwilą tego dnia...

Są dni w życiu człowieka
Są dobre i złe
Nauczmy się przyjmować każdy dzień z radością
Nawet, jeśli jest trudny, bo każdy dzień może nas wiele nauczyć
Każdy dzień jest ważny!

Teraz jak tak tu siedzie to mnie głowa boli. Tabletki nie pomagają. Ale wszystko jest ważne, każda chwila, każdy dzień, miesiąc, rok... W życiu doznajemy i radości, i bólu. Czym byłoby życie bez tych uczuć? - [pytanie retoryczne].