piątek, 12 października 2007

"Dyslektyk a leń".

Przyszedł kolejny miesiąc życia szkolnego, więc trzeba było naskrobać coś do gazety. Miałam dogodny temat. Kilka wieczorów, czy też kawałki popołudnia i jest - jeden z moich październikowych arykułów.


"Dyslektyk a leń".

Czy wszystkie dzieci i młodzież mająca trudności w pisaniu i czytaniu to dyslektycy? Ostatnio pojawia się coraz więcej podań rodziców ubiegających się o zaświadczenia stwierdzające dysleksję u swoich pociech.

Czym jest dysleksja i dysortografia?
Są to trudności w opanowaniu czytania i pisania. Występują u dzieci o prawidłowym rozwoju umysłowym oraz nieuszkodzonych narządach zmysłu i mowy. Dysleksję wywołują fragmentaryczne zaburzenia rozwoju funkcji motorycznych.

Przyczyny, przez które dziecko może mieć trudności w pisaniu i czytaniu:
1. W I klasie SP jest już wprowadzony język angielski [!], w którego alfabecie są: „v” i „q”.
Dzieciaki nie opanowały polskich literek, a co dopiero mówić o pisaniu wyrazów w obcym języku. Nie dość, że ich znaczenia nie znają, to jeszcze nie wiedzą jak zapisać. Ponadto kiedyś jedną literkę „a” pisało się linijka po linijce przez całą stronę zeszytową A5, a teraz...? Wygląda to trochę inaczej – kilka linijek, dwie, trzy... Właśnie przez zaniedbanie środowiskowe dzieci nie umieją się wysławiać, mają niski zasób słownictwa, trudności z wymową, a czasem nawet nie potrafią wykonać prostej pracy plastycznej.

2. Brak zainteresowania w środowisku domowym. Rodzice nie są właściwymi wzorcami dla swoich pociech i nie interesują się nimi, ani ich rozwojem.

3. Wady wzroku i słuchu.

4. Brak:
a) dojrzałości emocjonalnej do pracy umysłowej i szkoły;
b) motywacji do nauki;
c) umiejętności współdziałania z rówieśnikami.

5. Nie potrafią rozstać się z rodzicami.

Dlaczego liczba procentowa dzieci dyslektycznych w Polsce wciąż wzrasta?
Wiele jest czynników i aspektów, które można rozważyć. Nie zawsze jest to prawdziwa dysleksja, czasem ludzie próbują sobie przez nią ułatwić życie.

Upozorowana dysleksja!
Czasami jest tak, że rodzice składając podania o oświadczenia o dysleksji chcą nadgorliwie pomóc swoim dzieciom. Niestety, krzywdząc je. Jeśli jedyną przyczyną złych wyników w nauce jest lenistwo, to nie wolno zrzucać winy na dysleksję, której w rzeczywistości nie ma! Często dzieci i młodzież zamiast nauki wybierają zabawy. I gdzie tu widać dysleksję? One zapierają się przed pracą umysłową. I wybierają drogę, poprzez pójście na łatwiznę.

Dyslektycy bez papierów!
Dzieci, które rzeczywiście mają dysleksję i ubiegają się o oświadczenia, potrafią ich w ogóle nie otrzymać. Dlaczego tak się dzieje? To nurtujące pytanie, na które trudno znaleźć racjonalną odpowiedź. W naszym środowisku spotykamy takie jednostki, w których pisaniu widać ogrom błędów, a w czytaniu nawet składanie sylab. W skutek tego, bywają gorzej oceniani niż uczniowie leniwi, czy dyslektyczni.

Jakie trudności mają dyslektycy będący w kasach starszych?
Mają problemy z matematyką, geografią, językami obcymi, plastyką, a nawet wychowaniem fizycznym. Często mylą pojęcia wysokości, szerokości i długości, nie potrafią szybko czytać i szybko zrozumieć czytany tekst, np.: z biologii, historii. Przy wystawianiu ocen, nauczyciele muszą stosować większą tolerancję w zakresie nie tylko języka polskiego, ale wszystkich przedmiotów.

Dzieci dyslektyczne i młodzież przeważnie znają zasady ortograficzne, przynajmniej musiały znać, by zdać je w poradni, ale nie potrafią ich zastosować. A typowe lenie nie znają i nie stosują. Dlatego, że nie chce im się nauczyć. Mają ciekawsze zajęcia, chociażby gra w piłkę, czy serwowanie po internecie.

6 komentarze:

eRIZ pisze...

W I klasie SP jest już wprowadzony język angielski [!], w którego alfabecie są: „v” i „q”.
I bardzo dobrze, powinien być jak najwcześniej.

Mają ciekawsze zajęcia, chociażby gra w piłkę, czy serwowanie po internecie.
I to jest właśnie powód. Wiele osób po prostu się zasłania tym, że ma dysleksję, bo jest mniej do nauki, mogą piep(*%@& robotę na każdym kroku, bo tak łatwiej. A gdzie jest błąd? Oczywiście rodzice, którzy zapewne obowiązek nauki rzeczy elementarnych zwalają na szkołę. A szkoła vice-versa. I tak się składa, że to ona ma rację.

Bo zupełnie inaczej piszą ci, którzy przed ukończeniem podstawówki przeczytają kilka książek.

Karina pisze...

"I bardzo dobrze, powinien być jak najwcześniej". Nie zgodzę się z tym. Dziecko, które zaczyna dopiero naukę w szkole nie zna polskiego alfabetu, a co mówić o alfabecie innego języka! Nie potrafi napisać ładnie polskiego słowa "dom", a co dopiero angielskie "five". Dochodzi do tego jeszcze znaczenie i wymowa. I to jest nauka ojczystego języka? Coś mi się nie wydaje. Obecnie w I SP są takie książki do j. ang., że ja zaczynam się uczyć od podstaw odrabiając z bratem lekcje.

znosna pisze...

ale ty idiotka jestes/// :D

Karina pisze...

do "znosna": NIKT Ci nie każe czytać tych postów, ani artykułów :-]

Dysleksja pisze...

Moim zdaniem prawdziwym problemem jest brak swiadomosci wsrod rodzicow - o tym jakie moga byc konsekwencje posiadania takiego zaswiadczenia.

Druga sprawa to, ze nie ma zadnej pozniejszej weryfikacji, dodatkowych (obowiazkowych) zajec dla dyslektykow.

Obecna sytuacja jest wymarzona dla uczniow, ktorym nie chce sie nauczyc zasad pisowni. A cierpia na tym osoby, ktore faktycznie maja problemy z czytaniem i pisaniem.

Anonimowy pisze...

"nie potrafią szybko czytać i szybko zrozumieć czytany tekst, np.: z biologii, historii." zgadzam sie! mam w klasie dyslektyków chyba z 8.. i mi mówią o tym..