Jeszcze do niedawna wraz z 6 grudnia przychodził do mnie Święty Mikołaj! Czasem wchodził kominem, a czasem... zostawiał prezenty pod bramą prowadzącą do domu. Niestety, ale musiałam pozostawić beztroskie lata dzieciństwa. Czyżby czasy Świętego Mikołaja minęły bezpowrotnie...? Coś mi się wydaje, że jednak nie.
Rodzice pamiętali o swojej "małej" Karince, Kamil też.
Czyżby Święty Mikołaj przychodził i do dużych dzieci? ;-) A może moi bliscy wymyślili, że będą Świętymi Mikołajami, aby dawać innym radość?
Tak w tajemnicy, żeby nikt nie wiedział: ja też będę jutro Świętym Mikołajem! :-)
Pozdrawiam wszystkich i życzę udanych mikołajek.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz