sobota, 1 marca 2008

Szkoła, stres i koszmarna pogoda

       Jest weekend, a ja będę paplonić o szkole. Pomijam już sam fakt, że zaczął się drugi semestr i próbuje poprawić moich kilka czwórek na piątki.
      Były testy próbne. Po prostu życie jest brutalne! Z polskiego jestem zadowolona, 
ale z matmy średnio. Tak się zastanawiam i mama nadzieję, że jakoś się dostanę do 
wymarzonej szkoły. Mówią, że dla chcącego nic trudnego.
      Po południu mówili w radiu, że po 21.00 będzie prędkość wiatru dochodziła do 120 km/h. Strasznie jest na dworze. Fatalna pogoda. Ja mieszkam w bloku, ale próbuje się postawić na mniejscu tych, którzy się marwią czy gdy jutro rano się obudzą, to będą mieli dach w nienarusznym stanie. "Boć nieważne co się dzieje, trzeba zawsze mnieć nadzieję"... A z drugiej strony: "Nadzieja matką głupich". Ja bym się trzymała jednak tej pierwszej wersji...

Pozdrawiam...